Tagi

Podobno najlepiej zaczynać prosto z mostu, przebojem wchodzić w internety i rach-ciach wrzucić pierwszy odcinek. Ale kto by się poddawał tym nowym modom, skoro można normalnie, nudno zacząć od radosnego: WITAJCIE!, i od kilku refleksji, które czytelnik zwykle przebiega wzrokiem wyzutym z zainteresowania. Przelatujcie więc! :)

Strona istnieje od prawie roku (oto jaka jestem przebojowa!). Pewnie zwlekałabym jeszcze przez kolejne długie miesiące, aż będę miała gotowe 5 opowiadań. Oczywiście w komplecie z ilustracjami. Bez ilustracji to żadna gotowość. Wtedy sytuacja jest komfortowa: zanim przygotuję coś nowego, mam co publikować i strona żyje, a nie dogorywa. Ale skoro mogła dogorywać przez ostatni rok, to kto jej zabroni zrobić to ponownie? Każdy zasługuje na wakacje.

Ponieważ do tej pory pisywałam głównie teksty o objętościach dobrze odżywionych książek, dlatego obawiam się, że moje opowiadania będą zbyt długie jak na wymogi internetu. Wychodzę jednak z założenia, że tekst musi być przede wszystkim jak najlepiej napisany, a to znaczy, że nie można ot tak urywać wątków albo ograniczyć się do trzech informacji, dwóch scen z obiciem mordy i jeszcze ze trzech opisów szalonego seksu, gdzieś między uratowaniem życia cycatej pannie a kolejnym mordobiciem.

Pisanie w moim wykonaniu ma to do siebie, że jeżeli już mam jakiś pomysł, to nie okrajam go z każdej strony. Uważam, że każdej historii należy się od piszącego szacunek, a wyrzucanie z niej rzeczy istotnych jest jego brakiem. Tekst można przecież skrócić w sposób cywilizowany, poprzez rozbicie go na części (jeżeli tylko pozwoli na to tempo akcji) lub na dwie różne opowieści. Oba zabiegi są w zasadzie tym samym, co dzielenie książki na rozdziały. I oba będę zmuszona stosować. Żeby uniknąć zamieszania, w pierwszym przypadku będę w tytule pisała, że nowo opublikowane opowiadanie jest tylko fragmentem (co będzie znaczyło, że opowiadanie jest skończone i nie trzeba będzie czekać na jego koniec przez najbliższe dwa lata). W przypadku drugim postaram się w jakiś sposób zaznaczyć, że opowiadanie ma swój crossover. Zapewniam jednak, że żadne niedokończone opowiadanie się tutaj nie pojawi! Opowiadanie jest przecież całością. Dopiero gdy napiszę zakończenie wiem, że początek pasuje.

Charakterystyczną cechą mojego stylu, która może przeszkadzać „wyrafinowanemu” czytelnikowi, jest język. Wychodzę z założenia, że o wszystkim można powiedzieć w sposób prosty i tym samym raczej unikam zdań zbyt rozwlekłych, zbyt wielokrotnie złożonych oraz ponad miarę „napuszonych” (tych szczególnie!). Jeżeli ktoś lubi pseudointelektualny bełkot, to będzie musiał szukać go gdzie indziej. Ponieważ jednak ewolucja zatacza szerokie kręgi, dlatego nie przeczę: może się to zmieniać! ^_~

To tyle słowem wstępu. Tym wszystkim, którzy jeszcze się nie zrazili, życzę miłej lektury i mam nadzieję, że znajdziecie tu coś, co się Wam spodoba.

Liliana Powierska.

Reklamy