Tagi

, , , , , , ,

Grecka wyspa

[Bloodline]

Radkowi

Grecka wyspa - 00

 

FRAGMENT DRUGI

Na tej małej wysepce pogoda była zawsze wspaniała. Spędził tu już trzy tygodnie, rozkoszując się tymi spontanicznymi wakacjami, i ani razu nie padało. W ogóle miał wrażenie, że trafił do jakiegoś raju na ziemi. Gdzie nie spojrzał, widział piękne i uśmiechnięte kobiety, flirtujące z przystojnymi, umięśnionymi mężczyznami. A jakby tego było mało, nawet nie musiał zbytnio się starać, by samemu znaleźć się w centrum ich uwagi. Odkąd się tu pojawił, kobiety lgnęły do niego! Wszystkie, bez wyjątku! Każdego dnia inna wsadzała mu do kieszeni kluczyk do swojego bungalowu.

Na początku odnosił te kluczyki do recepcji. Rozstanie z Sylwią było zbyt świeżą sprawą, czułby się źle ze sobą, gdyby skorzystał z takiej okazji. Ale po kilku dniach przestał mieć skrupuły. Rozstali się przecież przed jego wyjazdem! Sama mu wykrzyczała, że ma go dosyć! Że potrzebuje kogoś innego!… Tylko kogo? Zresztą, czy to ważne? Pamiętał tę kłótnię jak przez mgłę. Znacznie lepiej pamiętał drogę, w czasie której towarzyszyło mu wciąż to samo pytanie: co w ogóle się z nimi stało?

Siedząca niedaleko dziewczyna o bujnych rudych włosach i twarzy upstrzonej piegami nie spuszczała z niego orzechowych oczu. Dwoma palcami trzymała słomkę od drinka i przesuwała jej końcem po ustach. Poczuł, jak zasycha mu w ustach na ten widok. Sylwia nigdy… Zresztą, na co mu była Sylwia! Wróci do Polski, to znajdzie sobie nową laskę, znacznie lepszą, bo uczciwą! A teraz miał wakacje! Teraz mógł zaszaleć z tą rudą…

– Urocza, nieprawdaż?

Odwrócił się nagle, zupełnie nie rozumiejąc, co się stało. Ktoś mówił do niego? I to po polsku?

– Znasz mój język…? – spytał jakoś nieprzytomnie, osłaniając oczy przed słońcem. Zobaczył, że ruda ślicznotka wstaje i, miękko bujając biodrami, odchodzi. Z większą uwagą spojrzał więc na dziewczynę, która pojawiła się jakby znikąd.

– Znam… Jest bardzo piękny – powiedziała, odrzucając do tyłu długie czarne włosy. Jej szczupła dłoń zatrzymała się na chwilę na karku, a dziewczyna spojrzała na niego spod półprzymkniętych powiek oczami tak niesamowicie niebieskimi, że pomyślał, iż musi nosić soczewki! Oblizała wargi i z gracją usiadła obok niego na wysokim stołku barowym. Gdy jedna długa noga zgrabnie zawisła na drugiej, Tomek aż wstrzymał oddech. Jej luźna sukienka nie była krótka, ale w jakiś dziwny sposób ledwo zakrywała to, co powinna.

Grecka wyspa - 02– Jestem tu już trzy tygodnie – zaczął, odrywając wzrok od pięknej opalenizny jej kostek i przesuwając go na nieduże, lecz bardzo interesująco wykrojone usta. – Jeszcze nie widziałem nikogo z kraju…

– Nie jestem z twojego kraju, po prostu znam ten język – powiedziała, a oczy się jej śmiały. – Jak ci się tutaj podoba?

– Jest wspaniale! – przyznał i skinął na barmana. – Napijesz się czegoś?

– Dziękuję. Woda wystarczy – spojrzała na barmana, który pod jej wzrokiem spłonął rumieńcem. – Strasznie dziś gorąco. – Powachlowała się dłonią i odgarnęła grzywkę znad czoła. – Ale tobie chyba odpowiada taka temperatura?

– Nie narzekam – powiedział tylko, wzruszając ramionami. W tej kobiecie było coś takiego, że nie mógł powstrzymać chaotycznego biegu myśli, a jednak czuł spokój, głos wcale go nie zawodził i pozwalał tym bezładnym myślom układać się w całkiem sensowne zdania! – To miła odmiana – powiedział jeszcze i uśmiechnął się, przesuwając w jej stronę szklankę zimnej wody, którą postawił barman. Dziewczyna sięgnęła po nią z wdzięcznością i upiła łyk. – Nie widziałem cię tu wcześniej. Przyjechałaś niedawno?

– Ależ nie! Mieszkam tu.

– Dziwne… To mała wyspa, zdawało mi się, że widziałem tu już wszystko, co jest warte zobaczenia – dodał, zniżając głos.

– Och! Mogę cię zapewnić, że jest tu jeszcze kilka interesujących rzeczy, których na pewno nie widziałeś – powiedziała, a jej oczy zaszły delikatną mgiełką, gdy patrzyła na niego spod rzęs. – Zdaje się, że ktoś cię woła! – powiedziała nagle, wskazując na kogoś za jego plecami. Obejrzał się i zobaczył dwóch mężczyzn idących plażą.

– To chyba nie do mnie… – Ale dziewczyna już wstała, trzymając szklankę z wodą w dłoni. – Czekaj, gdzie mogę cię znaleźć? – spytał odruchowo, ale dziewczyna tylko się uśmiechnęła.

– Tomek? Tomek? – usłyszał, chociaż mógłby przysiąc, że mężczyźni szli w milczeniu.

Odwrócił się niechętnie. Kto to mógł być?

– Jeszcze się pewnie spotkamy – powiedziała z powagą dziewczyna, odchodząc.

– Kim…? Kto…? – patrzył za nią, zupełnie nie zwracając uwagi na to, że kilka metrów dalej jego dwaj przyjaciele rozglądają się na boki. – Kim ona jest? – spytał barmana, przetrząsając kieszenie w poszukiwaniu pieniędzy.

– Ona? To Agalope… – powiedział z rozmarzeniem barman. – Pochodzi stąd. Ona i cała jej rodzina.

– Nie widziałem jej wcześniej…

– Agalope trzyma się na uboczu – barman wzruszył ramionami, lecz jego twarz i szyja zaczerwieniły się. – W zasadzie nawet nie wiem, gdzie dokładnie mieszka. Jej rodzina ma tu wiele dużych działek, wstęp jest zabroniony.

– Zabroniony… – szepnął do siebie, lecz jego myśli nagle powędrowały do szukających go mężczyzn. Zupełnie, jakby przed chwilą wcale nie był skupiony tylko i wyłącznie na pięknej Agalope. – Maciek? Maciek, tu jestem! – krzyknął i pobiegł po gorącym piasku.

– Tomek! O szlag… Gdzie żeś się podziewał? – spytał Maciek, a w jego czarnych oczach ulga zaczęła przechodzić w furię. – Cholera, chłopie! Wszyscy się martwiliśmy! Nie dajesz znaku życia od trzech tygodni!

– Przecież mówiłem wam, że muszę się oderwać od wszystkiego – powiedział, nie rozumiejąc, o co tyle hałasu.

– Stary! Nikomu nic nie mówiłeś… – powiedział równie zaskoczony Michał.

– Mogłeś przynajmniej napisać, że masz wszystko w dupie! Po co ja ci pisałem o tej Sylwii…

– Jakie pisałeś? Przecież wiedziałem! Zerwaliśmy przed moim wyjazdem.

– Zerwaliście? Żartujesz! I nic nie powiedziałeś?

– A co miałem mówić? – powiedział zrezygnowany. – Dawno przyjechaliście? – zmienił nagle temat.

– Dopiero co.

– No to pewnie jesteście głodni. Chodźcie. Zjemy coś, pogadamy…

– Stary! Jakie pogadamy! – Maciek w końcu wybuchł. Martwił się o tego idiotę tyle czasu, a ten teraz o jakimś jedzeniu. – Co zrobiłeś z telefonem?

– Telefonem? – spytał, nie rozumiejąc.

– Tak! Dzwoniłem z milion razy, ale ciągle byłeś niedostępny.

– Nie mam telefonu – powiedział, jak gdyby nigdy nic. – Wyrzuciłem go.

– Wyrzuciłeś? Czy ciebie do reszty pojebało?!

– Cholera! Stary! O co ci chodzi? – zdenerwował się w końcu. – Sylwia dawała dupy na lewo i prawo! Rzuciłem ją i pojechałem! Żyję tu jak w raju i nie mam nawet ochoty wracać! – krzyczał, przyciągając wzrok kilku osób. Ale gdy to mówił, miał wrażenie, że coś się nie zgadza. Przecież musiał wrócić. Przyjechał tu w interesach. Miał kupić samolot…. Gdzie on w ogóle jest?

– Ej, Tomek, uspokój się – starał się załagodzić sytuację Michał. – Maciek, on ma rację. Jesteśmy po długiej drodze. Musimy coś zjeść. Najważniejsze, że nic mu się nie stało! Nie ma amnezji ani nic z tych rzeczy.

– No nie wiem, czy nie ma amnezji – Maciek patrzył na Tomka podejrzliwie. – Gdyby zerwał z Sylwią, to już dawno byśmy się dowiedzieli, że to ona zerwała z nim! Poza tym nikomu nie mówił, że robi sobie wakacje. Tomek, szef cię szuka! W końcu znalazł kontakt do tego Greka, a gdy się dowiedział, że samolot spadł, a ciebie w nim nie znaleziono…

– Czekaj! Czekaj! Spadł? – Tomek zatrzymał się w pół kroku. Czyli to nie był sen? Czyli już spotkał się z Grekiem i miał wypadek. Ale co było później? Cholera! A co z Sylwią? Czy faktycznie z nią zerwał? Czy ona go zdradzała? Maciek mówił, że wysłał mu wiadomość. No tak, pamiętał ten sms…

– Tomek, wszystko w porządku? – zaniepokoił się Michał. Tomek był blady i rozglądał się nieprzytomnie.

– Nie wiem… – przyznał w końcu. – Wiecie co, mieszkam tam – wskazał na małe skupisko bungalowów. – Idźcie do tego dużego budynku, mają tam świetne jedzenie. Ja zaraz do was dołączę…

– Tylko nie zniknij znowu! – pogroził mu Maciek. – Jakbym miał znowu podtykać jakimś tubylcom pod nos twoje zdjęcie, to bym chyba oszalał! Chodź, Michał. Ssie mnie w żołądku!

Tomek patrzył za nimi, a w głowie szalały mu różne myśli. Co się działo? Siedział tu trzy tygodnie, nie pamiętając o wypadku? Skąd się tu w ogóle wziął? Jak oni go znaleźli? Musieli przeszukiwać wszystkie te małe wysepki jedna po drugiej! Gdzie był jego telefon? Naprawdę go wyrzucił?

 

Grecka wyspa - 00


FRAGMENT 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | OSTATNI

Reklamy