Tagi

, , , , , , ,

Grecka wyspa

[Bloodline]

Radkowi

Grecka wyspa - 00


FRAGMENT PIĄTY

Pozbierała to, co zostało z jej sukienki, nie zwracając zupełnie uwagi na to, w jakim jest stanie, i niedbale zarzuciła ją na siebie.

– Siedzisz sobie tutaj przez trzy tygodnie jak gdyby nigdy nic. A teraz jeszcze sprowadzasz tu sobie towarzystwo. Niedługo wszyscy się tu zlecą.

– Co? – zdołał jedynie wykrztusić. – Nikogo tu nie sprowadziłem!…

– Tym gorzej! – przerwała mu. – Jeżeli przyszli tu sami, to pewnie ktoś wie, że tu są. Nie pozwolę, byś zrujnował nam życie – powiedziała tak cicho, że ledwo zrozumiał jej słowa.

– Przecież my nic…

– Oczywiście! Wy nigdy nic! Już nie – powiedziała, patrząc na niego groźnie. – Bo nie przeżyjecie tej nocy. Ani ty, ani oni.

– O czym ty mówisz? – spytał, odzyskując nagle jasność umysłu. Maciek i Michał! Oni tam zostali! Musi im pomóc!

Zaczął się szarpać. Agalope odstąpiła dwa kroki, a na jej twarzy odmalowało się zdziwienie. Tomek szarpał się z więzami, nie spuszczając z niej wzroku. Syrena! To jakiś żart! Musiała go czymś odurzyć! Ale teraz już myślał trzeźwo! Musi jak najszybciej się stąd wydostać, nim ona znajdzie tutaj coś, czym mogłaby mu zrobić krzywdę. O ile wcześniej czegoś tu nie ukryła!

– Wypuść mnie!

– Nie! To niemożliwe – kręciła głową, nie mogąc uwierzyć swoim oczom. – Żaden człowiek nie ma tyle siły, by sprzeciwić się mojej woli po zbliżeniu! Żaden! – krzyknęła, a echo odbiło się od ścian jaskini.

– No to masz problem, bo ja zdecydowanie nie zamierzam się ciebie słuchać! – powiedział wrogo. Zbliżenie! Też mi coś! Perfidnie go wykorzystała! On w zasadzie wcale tego nie chciał i tej wersji będzie się trzymał!

– Nie! Coś jest nie tak! – powtarzała Agalope, wpatrując się w wodę, która obmywała jej ludzkie stopy. – Nie możesz być aż tak… Chyba że nie jesteś zwykłym człowiekiem… – powiedziała z wahaniem i podeszła bliżej.

– Odejdź ode mnie! Nie zbliżaj się! – krzyknął. Gdyby tylko miał wolne ręce!

Agalope ukucnęła przed nim i wzięła jego twarz w dłonie. Wbrew temu, czego się spodziewał, była bardzo delikatna. Przyglądała mu się uważnie, gładząc jego policzki, aż wreszcie pocałowała go tak czule, że na chwilę zapomniał, że chce uciec. Jednak trwało to tylko tak długo, jak pocałunek. Gdy znowu na niego spojrzała, chęć walki wróciła. Nawet fakt, że przejechała językiem po ustach nie rozproszył go! No, może tylko troszeczkę… Ale nadal myślał trzeźwo!

– Nie jesteś takim zwykłym człowiekiem, co? – spytała, siadając przed nim i przyglądając mu się z uśmiechem na ustach.

– Co? O czym ty mówisz? – „Niech mówi” – pomyślał gorączkowo. To da mu trochę więcej czasu. A potrzebował go bardzo! Więzy były mocne, a jej urok nawet mocniejszy!

– Dlatego ciągle musiały cię mieć na oku – powiedziała czule, a jej oczy zaszły mgiełką. – Dlatego żadna z moich sióstr nie dała ci rady. Dlatego nawet ja nie mogę… Chłopiec z rodu wiedźm to bardzo rzadki przypadek, wiesz o tym? – spytała, gładząc go po głowie. Tomek odsunął się, by uciec przed tą pieszczotą. Walka z więzami była dostatecznie trudna i bez tej jej nagłej zmiany nastroju!

– Nie wiem, o czym mówisz – wysyczał przez zęby.

– Wołałyśmy cię wszystkie – powiedziała nagle Agalope, a jej oczy posmutniały. – Po tym wszystkim, co nam zrobiliście, ukryłyśmy się na tej wyspie, żeby być bezpieczne. A teraz, po tylu latach wszystkie cię wołałyśmy, gdy przelatywałeś nad naszym domem, w zasięgu naszej mocy. Sama sprowadziłam do nas człowieka z mocą powietrza – powiedziała już bardziej do siebie niż do niego, a w jej głosie było tak wiele smutku, że Tomek z trudem powstrzymał łzy.

Niczego jednak nie rozumiał z jej słów. Sprowadziły go? Moc powietrza? I co on im zrobił? Przecież nigdy wcześniej ich nie spotkał!

– Ty mnie tu nie sprowadziłaś – złapał się jedynej sensownej myśli, jaką teraz posiadał. Przecież przyjechał kupić fioletowy samolot i miał wypadek – każdemu się zdarza! – Nikt mnie nie sprowadzał! A już na pewno nie ty! – zdenerwował się.

– Wszystkie cię wołałyśmy! Wszystkie chciałyśmy, byś tu był! Chociaż nie wiedziałyśmy, kim jesteś! Ale skąd miałybyśmy wiedzieć, skoro twoja moc nigdy nie została rozbudzona? O Bogowie! Co ja zrobiłam?! – szepnęła z przerażeniem.

– Nikt mnie nie wołał… Przyjechałem kupić ten samolot i miałem wypadek… – powtórzył desperacko jak mantrę, czując, że jej smutek coraz bardziej mu się udziela.

– Spójrz mi w oczy – powiedziała rozkazująco i chociaż jej głos nie był już smutny, Tomek ze zdziwieniem zobaczył, jak łzy spływają z jej oczu. – Nikt nie oprze się wołaniu syren! Nawet ty uległeś i natychmiast skierowałeś samolot ku mnie, ku morzu! Wyłowiłam cię, uzdrowiłam i zostawiłam na wyspie moim siostrom! Ale ty wciąż im uciekałeś! Były za słabe, tak jak ja dzisiaj. – Wyciągnęła do niego dłoń, ale w ostatniej chwili cofnęła ją i przycisnęła do piersi. – To ja kazałam ci wierzyć, że jesteś tu na wakacjach. Byłeś sam, nikt cię nie szukał, więc pozwoliłam im zająć się tobą… One wciąż musiały mieć cię na oku, bo tak bardzo chciałeś wracać… Do tej Sylwii, która cię nie kocha, która cię zdradza – powiedziała szeptem.

– Nie zdradza! – krzyknął wreszcie, ale sam w to nie wierzył.

– Oj, wierz mi, że zdradza! Wiesz o tym od dawna, tylko ukryłeś to tak głęboko – musnęła palcem jego pierś, tam, gdzie najlepiej można było usłyszeć bicie jego serca – żeby móc się oszukiwać – dodała ze smutkiem i chociaż tak desperacko szukał w jej głosie złośliwości, to nie mógł jej odnaleźć… – Mogłeś tu zostać! Mogłeś mieszkać na tej wyspie z nami! Gdybym tylko wcześniej wróciła, gdybym nie zostawiła im ciebie, to już dawno byś o wszystkim wiedział. A teraz oni przyszli po ciebie. I przyjdą kolejni! Ludzie zawsze tak robią.

– Oni?

– Twoi koledzy – przekrzywiła głowę, jakby zdziwiona, że o nich zapomniał. Ale czy nie o to jej chodziło? Żeby zapomniał i przestał walczyć? – Moje siostry się nimi zajmują. Straciły zbyt wiele mocy, muszą ją teraz uzupełnić.

– Uzupełnić? O czym ty znowu mówisz? – spytał podejrzliwie.

– Zbyt długo czekały – szepnęła do siebie. – Gdybym wiedziała, że mnie potrzebują… Gdybym wiedziała, kim jesteś, nigdy bym cię nie zostawiła na wyspie. Walka z tobą jest dla nas zbyt wyczerpująca, jesteś przecież Strażnikiem Natury – powiedziała, patrząc na niego z jakimś żalem i tęsknotą jednocześnie.


Grecka wyspa - 00


FRAGMENT 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | OSTATNI

Reklamy