Tagi

, , , , , , ,

Jak pokochać Smoka

[Świat Wiedźmy]

Jak pokochać Smoka - 00


FRAGMENT TRZECI

Są różne magiczne jeziora. Większość z nich jest dość leniwa, albo zwyczajnie skąpa, i rzadko użycza swojej magii. Są nawet takie, które żądają za swoje usługi wysokich opłat! Jednak Jezioro Miłości, jedno z trzech magicznych jeziorek w Dolinie Tysiąca Stawów, tak rzadko miało okazję coś zaczarować, że prawdopodobnie każda niespodziewana wizyta była dla niego okazją do działania. A że ogromne pokłady magii miało zawsze pod… falą, dlatego potrafiło stworzyć coś choćby i z niczego!

Przygotowane więc na kolejny nudny wieczór – bo, jak wiele innych magicznych miejsc, tak też i ono posiada swego rodzaju świadomość, ale z przyczyn dość oczywistych nie może się przemieszczać, co jest szalenie frustrujące! – przyglądało się odbitym w jego tafli chmurom oraz Księżycowi, którego wąski sierp powoli zaczynał być widoczny na Niebie. Jakież więc było zdziwienie Jeziora, gdy w jego wody wpadły dwa stworzonka!

Nie czekając ani chwili, złapało obydwoje i spowiło magią tak subtelną, że nawet najbieglejsi w swej sztuce magowie mogliby ją przeoczyć. Potem bardzo delikatnie uniosło oba skrzydlate stworzonka na fali i ułożyło na brzegu, mając nadzieję, że nie oddalą się zbytnio. Tak długo bowiem, jak znajdowały się blisko, Jezioro mogło ich oczami obserwować okolicę. Bardzo wiele czasu oczywiście zajęło mu wplecenie w podstawowe zaklęcie tego czaru do podglądania, ale w końcu czego jak czego: czasu Jezioro miało pod dostatkiem!

Smok, zdziwiony tym, że tak łatwo udało mu się wydostać z jeziora, otrzepał skrzydełka z wody, ale wiedział, że jeszcze przez kilka chwil nie będzie mógł stąd odlecieć… A przecież był Smokiem Światła, a Smoki Światła używają łap do przemieszczania się tylko w ostateczności! Większość życia spędzają w powietrzu. Nic więc dziwnego, że nie był zadowolony z takiego obrotu spraw…

– A niech to! To wszystko przez…

Ale zamilkł, gdy tylko przypomniał sobie o wróżce. Szybciutko, na wszystkich czterech łapach, zupełnie zapominając o godności, podbiegł do niej i sprawdził, czy nic jej się nie stało. Bardzo delikatnie odgarnął jej jasne włosy z maleńkiej twarzyczki i zamrugał oczami zdumiony. Jak on mógł kiedykolwiek chcieć powiedzieć jej coś niemiłego!? Lotus była najpiękniejszą wróżką, ba! z pewnością była najpiękniejszym stworzeniem, jakie tylko chodziło po Świecie! Była drobniutka, miała śliczne skrzydełka, które wyglądały, jakby utkane były z gwiazd, a jej uśmiech obejmował nie tylko czerwone usteczka, ale odbijał się też w pięknych granatowych oczach i w sercu każdego, kto na nią spojrzał…

Smok westchnął zupełnie nie po smoczemu i z troską zapytał, czy nic jej się nie stało.

Lotus złapała się drobnymi rączkami za głowę w geście paniki. Wróżki nie były przecież stworzone do pływania. Nawet te, które pochodziły od wodnych kwiatów! Już miała powiedzieć temu Smokowi, co o nim myśli… Ale nagle zupełnie zmieniła zdanie. To na temat Smoka również. Teraz, gdy pochylał się tak nad nią z troską w dużych ciemnych oczach, uznała, że jest najpiękniejszym Smokiem na Świecie. Piękniejszym nawet od podziwianych przez wszystkich olbrzymich Smoków Światła! Jego łuski błyszczały piękniej, bo nawet w delikatnym świetle Księżyca mieniły się niczym obsypane diamentowym pyłem, a skrzydła wyglądały, jakby potrafiły osłonić przed wszystkim, przed całym Światem! Była pewna, że nie przemknąłby przez nie nawet jeden promień, nie przedarłaby się nawet jedna myśl… Czuła, że otoczona nimi, byłaby w najbezpieczniejszym miejscu na Świecie! Z najwspanialszym Smokiem na Świecie…

Korzystając z pomocy Smoka, wstała i jej oczy spoczęły na Smoczym Kamieniu, którego wcześniej nie zauważyła. Jak każdy Smok Żywiołów, ten też miał swój magiczny klejnot umieszczony na czole… I ten kamień wyglądał zupełnie tak, jakby ktoś zmniejszył Kopułę nocnego Nieba i powierzył ją małemu Smokowi na przechowanie. Aż zaparło jej dech w małej piersi na widok setek delikatnych refleksów stłoczonych na powierzchni tego małego półokrągłego kamienia.

– Nie, nie… Wszystko w porządku, dziękuję – powiedziała głosem tak miłym, że nawet ciemne policzki Smoka oblały się rumieńcem. – Przepraszam za to, że porównałam cię do ważki – powiedziała ze skruchą. – Wcale tak nie myślę. Jesteś wspaniałym Smokiem. Piękniejszym od wszystkich innych razem wziętych! – powiedziała z przekonaniem.

– Nie, to ja przepraszam! – odpowiedział natychmiast. – W ogóle nie rozumiem, jak mogłem porównać cię do chwastu! Dla mnie jesteś piękniejsza od całej polany pełnej kwiatów! – powiedział, chociaż nigdy nie widział innych kwiatów, poza tym jednym, z którego powstała. Ale wierzył w to bardzo mocno! A gdy po jego słowach Lotus również oblała się rumieńcem, był pewien, że nigdzie na Świecie nie znajdzie się ani kwiat, ani Smok, ani nic innego, co mogłoby dorównać urodą tej małej wróżce.

– Ja… – zaczęli obydwoje, ale żadne z nich nie wiedziało, co chce powiedzieć dalej. Patrzyli więc przez chwilę wyczekująco jedno na drugie. Aż w końcu Smok, zupełnie nie rozumiejąc porywu uczuć, który zawładnął jego wolą, ujął ją za rękę i wzleciał wysoko, zadowolony, że skrzydełka już mu wyschły.

Lotus, choć trochę zdziwiona, również zaczęła raźno machać skrzydełkami i dała się poprowadzić do przelatującej nad nimi maleńkiej chmurki. Usiedli na niej i przez chwilę, w zupełnym milczeniu, obserwowali leżące pod nimi jeziorka.

Dzięki temu, po raz pierwszy w ciągu swej magicznej egzystencji, Jezioro Miłości mogło zobaczyć, gdzie się znajduje i jak wygląda. Bardzo się jednak rozczarowało tym widokiem, bo cały czas sądziło, że jest tak wyjątkowe, iż jego niezwykłość jest widoczna na pierwszy rzut oka. Niestety, po rzuceniu okiem… czy może po zaobserwowaniu tego oczami wróżki i Smoka musiało z niechęcią przyjąć do wiadomości, że patrząc na te wszystkie stawy i jeziora, nawet ono nie było w stanie wskazać, którym jest. Ot, zobaczyło jedynie pełno odbijających gwieździste Niebo kałuż…

– Czy nie jesteś może zmęczona? – spytał pełen troski Smok. – Jest noc, a wiem, że większość stworzeń śpi nocą…

– Ależ nie! – zapewniła go Lotus. Zastanowiła się jednak nad tym, aż w końcu z uśmiechem wyjaśniła tak jemu, jak i sobie to dziwne zjawisko. – Wróżki zyskują nie tylko wspomnienia od swoich kwiatów. Przejmują też ich zwyczaje. A mój lotus otwierał się właśnie nocą. A czy ty nie jesteś śpiący? – spytała natychmiast z tą samą troską, wywołując ku swej ogromnej radości na twarzy Smoka kolejny rumieniec.

– Nie! – zaprzeczył natychmiast, starając się odwrócić tak, by nie przyglądała mu się za bardzo. Miał wrażenie, że z jego twarzą dzieją się rzeczy zupełnie niegodne Smoka i nie chciał, by Lotus to widziała. – Jeszcze gdy byłem w jajku, dużo spałem w dzień, a nasłuchiwałem w nocy… Tak mi się przynajmniej wydaje, bo słyszałem wtedy chrapanie mojego ojca…

– W jajku? – spytała zdziwiona Lotus.

Smok opowiedział jej całą swoją krótką historię, a ona słuchała go z zainteresowaniem, a na koniec westchnęła z zachwytu.

– Umiałeś latać i mówić, jeszcze zanim się wyklułeś! To wspaniałe!

– Ależ nie…

– Oczywiście, że tak! – upierała się.

– A ty już urodziłaś się z ogromną wiedzą! – powiedział natychmiast, z takim samym zachwytem w głosie.

– Och… No w sumie tak. Ale wcześniej byłam kwiatem!

– A ja wcześniej byłem zamknięty w skorupie.

– Jesteśmy do siebie bardziej podobni, niż się nam wydawało – powiedziała z uśmiechem wróżka. I wtedy, zupełnie nie wiedząc dlaczego, Smok przyciągnął ją do siebie, objął mocno i bardzo delikatnie pocałował. Było to tak niespodziewane dla nich obojga, że przez chwilę żadne nie wiedziało, co powiedzieć. Nie było to jednak nieprzyjemne, więc rumieniąc się po sam czubek spiczastych uszu, wróżka ujęła głowę Smoka w ręce i również go pocałowała.

Jak pokochać Smoka - 03b

Obserwujące całą tę scenę Jezioro Miłości święciło triumfy! Nawet w najśmielszych snach – bo jemu także zdarza się śnić – nie podejrzewałoby, że zaklęcie rzucone na dwójkę kłócących się stworzeń może przynieść tak wspaniałe rezultaty! Jedynym minusem było to, że w takim przypadku patrzyli tylko na siebie, więc Jezioro nie miało szans na jakiekolwiek urozmaicenie w oglądaniu Świata…

Noc mijała, a Smok i Lotus siedzieli na miękkiej chmurce wtuleni w siebie i milczeli. W sumie nie mieli już o czym rozmawiać, bo przecież obydwoje całkiem niedawno zaczęli prawdziwe życie: on dopiero co opuścił jajo i zaczął poznawać Świat, ona przybrała nową formę i chociaż posiadała wiedzę wielu pokoleń wróżek, to nie doświadczyła jeszcze niczego, czego wcześniej nie doświadczył jej kwiat. Oboje jednak mieli cichutką nadzieję, że będą mogli ten Świat poznawać razem. Tak wiele przecież ich łączyło!

Obydwoje jednak bali się o to zapytać na głos, bo wraz z upływem nocy coraz silniej wracały wspomnienia sprzed wpadnięcia do wody… Powiedzieli sobie tyle okropnych rzeczy, a przecież wcale się wtedy nie znali! Teraz Lotus za żadne skarby nie powiedziałaby, że Smok jest wredny. No, może tylko troszeczkę złośliwy, ale w taki wesoły sposób! Smok natomiast już nigdy, nawet pod groźbą tortur, nie nazwałby jej ani chwastem, ani brzydką! Zdawał sobie sprawę z tego, że jest zupełnie inna niż on, ale mimo wszystko była piękna!

Noc jednak mijała nieuchronnie, Księżyca ubywało, a Słońce planowało, z której strony niedługo wzejdzie, i obydwoje mieli dziwne poczucie, że coś jednak powiedzieć należy. Smok w końcu wstał i, zwieszając nisko głowę, w jakimś dziwnym przekonaniu, że w tej pozycji łatwiej będzie znieść odmowę, zapytał:

– A może zwiedzimy Świat razem?

Jakież było jego zdumienie, gdy Lotus skoczyła na te swoje dwie długie nóżki, rzuciła mu się na szyję, a potem ucałowała mocno, próbując jednocześnie powiedzieć, jak bardzo jest szczęśliwa i że tak, chce tego bardzo!

Resztki zaklęcia zaczęły się rozwiewać, chwytane przez delikatny wiatr ostatnich minut nocy. Jezioro Miłości było z siebie dumne! Jego potężnej magii nie udało się co prawda trwale związać skłóconych stworzeń, ale tylko dzięki niej Smok i wróżka mogli się poznać i odkryć, jak bardzo są do siebie podobni. Usatysfakcjonowane tym osiągnięciem rozparło się wygodnie na swoim kawałku podłoża i w przyjaznym geście pogłaskało wszystkie ryby, jakie w nim pływały. Chociaż one pewnie nawet tego nie zauważyły, w końcu prądy wodne ciągle muskały ich grzbiety.

Smok i Lotus zeskoczyli z chmury i mimo że noc dobiegała końca, a zaklęcie całkiem już się rozpłynęło, ruszyli z radością przed siebie, by wspólnie dotrzeć do widocznej na horyzoncie Kolumny.


Jak pokochać Smoka - 00


FRAGMENT 1 | 2 | OSTATNI

Reklamy