Tagi

, , , , , , ,

Grecka wyspa

[Bloodline]

Radkowi

Grecka wyspa - 00

 

FRAGMENT SZÓSTY

– Nie jestem żadnym strażnikiem! Wypuść mnie i mów natychmiast, gdzie są moi przyjaciele!

– O! Wypuszczę cię! Bądź tego pewien! Ale muszę się upewnić, że ty też nie będziesz już dla nas zagrożeniem! – powiedziała z mocą.

– Będę nawet większym zagrożeniem, jeśli coś im zrobicie – powiedział buńczucznie, ale na tym jego siła się kończyła. Nie mógł się wydostać, a moc tej… syreny co jakiś czas sprawiała, że zapominał o wszystkim, co znajdowało się poza tą jaskinią!

– Nie, Tom. Nie będziesz – powiedziała z uśmiechem. – Muszę tylko naprawić błąd twoich przodków, muszę rozbudzić twoją moc i wtedy na pewno nie zrobisz nam krzywdy, bo istniejesz po to, by nas chronić.

– To wszystko nie ma sensu… – szepnął pod nosem, myśląc gorączkowo, co ma zrobić.

– Ależ ma! Większy, niż by ci się zdawało! Wiesz, kim są syreny? – spytała, bliżej się do niego przysuwając. – Nie jesteśmy tymi słodkimi istotami ze świata Disney’a – zaśmiała się pod nosem. – Znacznie bardziej adekwatne są tutejsze mity. Pomijają tylko kilka istotnych faktów – powiedziała, robiąc niewinną minkę. – Zostałyśmy stworzone z sił Natury, by wypełniać jej prawa. Przez wieki zwodziłyśmy ludzi i karałyśmy ich za największą zbrodnię przeciwko Naturze, za bezzasadne zadawanie śmierci. Dostawali od nas to, co dawali innym. Takie były prawa.

– Nie chcę słuchać tych bzdur! Nie ma czegoś takiego jak syreny! – Ale przerwał, gdy zobaczył, jak Agalope, podpierając się rękoma, macha do niego ogromnym, błyszczącym od wody ogonem. – Posłuchaj siebie! Nie byłaś lepsza od nich! – powiedział jadowicie, by zatuszować złe wrażenie, jakie z pewnością zrobił tą ostatnią uwagą.

– Och, przestań! Nie wyskakuj mi tu z tekstami z marnych hollywoodzkich filmów! – powiedziała obrażona. – Nie możesz jedną miarą mierzyć ludzi i syren! Tak samo, jak nie możesz jedną miarą mierzyć ludzi ze sobą! Wy, ludzie panujący nad Żywiołami, istnieliście, by nas chronić, żebyśmy mogły wypełniać powierzone nam zadanie! A co zrobiliście? Sprzymierzyliście się z ludźmi, gdy ci sprzysięgli się przeciwko wszystkiemu, czego nie byli w stanie zrozumieć swoimi ograniczonymi mózgami! Chcieliście ratować swoje skóry, więc daliście im nas! Nie mogliście nas zabić, ale wiedzieliście, gdzie nas znaleźć – mówiła z takim wzburzeniem, jakby przeżywała to wszystko w tej chwili. – To wystarczyło! Zostałyśmy zdziesiątkowane! Ani my, ani inni podobni do nas nie mogliśmy wykonywać naszych obowiązków. Kryliśmy się w swoich Żywiołach, by przetrwać. Och! Ileż lat musiałam spędzić w mrokach oceanu, by nikt mnie nie znalazł, nie zabił! A nie było to łatwe, wierz mi! Zatrucie wody, ziemi, powietrza to dla ludzi żaden problem! Statki przecinające szlaki migracji morskich stworzeń, co ich to obchodzi! Byle tylko przetransportować kolejne niepotrzebne śmieci ludziom, którzy ich wcale nie potrzebują! Ten cały postęp, ta cywilizacja, za to wszystko powinnyśmy ukarać całą ludzkość tak, jak nam tysiące lat temu przykazano! A zamiast tego martwimy się o własne przetrwanie! I powiedz mi, marna karykaturo wiedźmy – powiedziała równie jadowicie jak on przed chwilą – gdzie jest ta sprawiedliwość, której przez te trzy tygodnie dopominałeś się w każdej swojej myśli o tej swojej Sylwii?

Spojrzał na nią z nienawiścią! Miał setki argumentów! Miał setki odpowiedzi na jej zarzuty! Już miał je wszystkie wykrzyczeć prosto w jej twarz, ale zwątpił w nie… Nie mógł powiedzieć ani słowa. Coś kazało mu milczeć, coś kazało mu przyznać jej rację. Była to ta sama siła, która przez ostatnie tygodnie kazała mu bronić się przed nią i jej siostrami, przed ich mocą…

– Czemu mi to wszystko mówisz? Budujesz nastrój? Widzę, że lubisz te hollywoodzkie filmy bardziej, niż ci się wydaje! – powiedział złośliwie, chociaż zdawał sobie sprawę, że ta uwaga jest zwyczajnie żałosna. To nie był film! Nie miał żadnego genialnego planu ucieczki. Nie było nawet nikogo, na kogo mógłby liczyć! – Czemu mi to mówisz, skoro nie możesz mnie skrzywdzić? – spytał wrogo.

Agalope ułożyła się na skale i przewróciła na plecy tak, że teraz jej ciało zakończone lśniącym ogonem musiało wygiąć się w łuk, by mogła na niego patrzeć. Tomek nie był zadowolony z pozy, jaką przyjęła. Jego myśli znowu zaczęły uciekać nie tam, gdzie powinny.

– To moja magia – powiedziała zwyczajnie i pacnęła ogonem, rozbryzgując wodę. – Głos syreny potrafi nie tylko zwodzić. Opowiadając ci historię twojego ludu, naprawiam niedopatrzenie twoich przodków i powoli budzę twoją moc – powiedziała, znowu się do niego uśmiechając, a jej głos wibrował w jego uszach, jakby zamiast udzielić mu tej zwykłej informacji, obiecała mu coś, o czym zawsze marzył…

– Co zrobiłaś z moimi przyjaciółmi? – złapał się jedynej sensownej myśli, jaka jeszcze kołatała mu się po głowie i nie była związana z nią i tym, co mógłby zrobić, gdyby nie miał związanych rąk.

– Moje dziewczęta się nimi opiekują – powiedziała słodkim, uwodzicielskim głosem, który tylko spotęgował poprzednie wrażenie obietnicy. – Zostań tu z nami, a pozwolę im odejść – powiedziała, znowu przetaczając się na brzuch. Ogon ponownie zmienił się w nogi i Agalope podeszła do niego na czworaka, tak blisko, że niemalże dotykali się nosami. – Zostań tu ze mną – szepnęła prosząco i przymknęła oczy, delikatnie muskając ustami jego wargi.

– Nie wierzę ci! Nie mogę ci uwierzyć – powiedział półprzytomnie, wciąż pamiętając smak jej ust. – Skoro twój głos ma magiczną moc, to nie mogę ci ufać. – Zamknął oczy, by nie widzieć jej pięknej twarzy. Gdyby tylko mógł, pozbawiłby się wszystkich zmysłów, bo nie ufał sobie, gdy była tak blisko. – Tyle czasu zmuszałyście mnie do robienia rzeczy, których nie chciałem, do wierzenia w rzeczy, które się nie wydarzyły, a w dodatku potrafisz mówić tak, bym słyszał mój ojczysty język – powiedział, uzmysławiając sobie, że to wszystko była magia!

– Pamiętasz, jak mówiłam, że gdy już twoja moc się obudzi, gdy ja ją obudzę, to nie będziesz mógł mi zrobić krzywdy? – Poczuł, jak więzy opadają. Otworzył szeroko oczy i szybko poderwał się na nogi. Chciał się bronić, przekonany, że mimo wcześniejszych zapewnień Agalope jednak coś mu zrobi, ale gdy napotkał jej spojrzenie, zamarł w pół gestu. – Głos syreny potrafi zdziałać cuda – powiedziała tylko.

Na dźwięk jej pełnego sympatii głosu poczuł, jak uginają się pod nim kolana. Stała teraz przed nim zupełnie bezbronna. Wiedział, a raczej czuł, że jest osłabiona i nawet gdyby chciała, nie dałaby rady do niczego go zmusić. Był wolny! Mógł uciec od niej. Tylko że nie chciał. Coś mu mówiło, że powinien ją chronić. Że nie może jej skrzywdzić i że ona też nigdy nie skrzywdzi jego. Bo jej lud przed wiekami otrzymał od Natury obowiązki, a jego przodkowie otrzymali moc, by móc chronić Agalope i jej siostry.

– Niestety, ma też jedną drobną wadę – mówiła dalej Agalope, podchodząc do niego powoli, niepewna czy może. – Nie potrafi stworzyć kłamstwa dla Strażnika Natury. Bo przecież on musi mnie bronić… – szepnęła i pocałowała go czule. A on, chociaż wiedział, że jego przyjaciele są zdani na jej łaskę, że jej siostry mogą ich w każdej chwili rozszarpać, poddał się temu pocałunkowi i powoli zapominał o tych nic nieznaczących ludziach.

– Oni… – walczył jeszcze, ale syrena położyła mu palec na ustach.

– Obiecaj zostać tu ze mną, a oni będą bezpieczni – powiedziała cicho. – Obiecaj mi to…

Nie obiecał jednak. Poczuł silny podmuch wiatru i ten przypominał mu o tym, co dla niego ważne. Odsunął ją od siebie delikatnie i, nie czekając na kolejne obietnice czy prośby, wskoczył do wody. Wiedział, dokąd ma iść. Wiedział, gdzie byli jego przyjaciele.

A Agalope usiadła na ziemi i patrzyła za nim ze łzami w oczach. Wiedziała, że władał innym Żywiołem niż ten, od którego ona pochodziła, wiedziała, że ta różnica stoi na przeszkodzie, ale łudziła się, że on zostanie. Że teraz ona i jej siostry będą mogły czuć się bezpiecznie, że będą mogły znowu wypełniać obowiązki, jakie nałożyła na nie Natura. Ale świat ludzi miał nad nim większą władzę niż Natura. Więcej nawet: potrafił użyć swoich umiejętności w obronie ludzi. Za bardzo wsiąkł w ich zepsuty świat.

Grecka wyspa - 04– A przeze mnie będzie mógł służyć ludziom swoją mocą… – załkała syrena, a jej lament poniósł się daleko po wodzie, sprawiając, że wszystkie stworzenia, które go usłyszały, zapłakały razem z nią.

 

Grecka wyspa - 00

 

FRAGMENT 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | OSTATNI

Reklamy