Tagi

, , , ,

Uratowany chłopiec

[Bloodline]

Bartoszowi

Uratowany chłopiec - 00

 

FRAGMENT DRUGI

Przemieszczanie się po terenach, na których toczyły się walki, nie było ani łatwe, ani przyjemne. Dla własnego dobra musiał omijać wszelkie skupiska ludzi, bo jego europejskie rysy z pewnością sprowokowałyby atak ze strony walczących o wolność mieszkańców Nowej Hiszpanii… Ale już niedługo – pomyślał z przekonaniem Jon. Tylko że z kolei on mógł wybijać tutejsze miasteczka wilkołaków tylko tak długo, jak trwała ta wojna. Od czasu, gdy ich konflikt osiągnął taki rozmach, że w każdej zabitej dechami dziurze wiedziano o ich istnieniu i zaczęto na nich polować, obie strony zaczęły działać pod przykrywkami wojen i kataklizmów, by sytuacja się nie powtórzyła.

Jon przykucnął przy wielkim głazie. Wyczuł, że kilka kilometrów przed nim przemieszczała się kolejna grupa. Z tej odległości nie był w stanie określić, po której stali stronie, czy byli groźni, czy tylko uciekali… Nie chciał jednak ryzykować. Zostały mu najwyżej dwa dni drogi. Poczeka, aż się oddalą, i ruszy.

Gdy tak ze skupieniem „przyglądał” się przemieszczającej grupie, podszedł do niego puchaty pająk o brązowym odwłoczku i delikatnie postawił jedną z nóżek na jego dłoni. Jon odruchowo sięgnął ku stworzonku i pogłaskał je czule po głowotułowiu. Z pytaniem w oczach spojrzał na niego i pająk również przyglądał mu się przez chwilę, po czym odwrócił się i rzucił na jakąś jaszczurkę, która czaiła się obok kamienia.

Jon zastanawiał się nad informacją, jaką przekazał mu pająk. Stroma ścieżka górska była idealnym szlakiem, jednak czy w czasie wojny ludzie nie zapuszczają się na takie tereny?

Ptasznik spojrzał znowu na niego znad swojej smakowitej jaszczurki.

– Dawno temu? – spytał cicho Jon.

Pająk tupnął delikatnie przednimi nogami i po chwili odszedł zupełnie niezainteresowany. Jon uśmiechnął się pod nosem. Dwa dni temu szlak był pusty. Nawet jeśli jacyś ludzie się tam dostali, to są zmęczeni. Niedługo zacznie się ściemniać, więc będzie mógł przejść tamtędy pod osłoną nocy – wtedy na pewno nikt nie będzie się nim interesował.

Tak jak przekonywał młody ptasznik, szlak od dawna nie był użytkowany, a ponadto pozwolił mu zaoszczędzić sporo czasu. Wieczorem następnego dnia był już na miejscu. Walki przetoczyły się dość blisko, ale nie dotarły tutaj – wiedział o tym, bo poza zniszczeniami, które były wynikiem jego działań, nie znalazł żadnych innych. Wręcz przeciwnie, kilka rzeczy zostało naprawionych. Czyli faktycznie ktoś przeżył.

Jon zatrzymał się u wlotu ulicy, ale tak jak ostatnio nic nie wskazywało na czyjąkolwiek obecność. Może po prostu opuścili miasteczko?

– A wtedy? Co? Nie było ich cały czas? – szepnął do siebie.

Skoro nie mógł wyczuć żadnego wilkołaka, skupił się na ludziach – gdzieś w pobliżu powinien być szpieg Penelopy. Wyczuł go, chowającego się w pobliskiej grocie. Aura wokół marionetek Penelopy była nie do pomylenia z żadną inną – chłodna, wilgotna, depresyjna. Zawsze przechodził go nieprzyjemny dreszcz, gdy się z nią spotykał.

Ruszył jednak do groty po informacje, bez których najwyraźniej nie da rady zakończyć sprawy.

Grota była na wzgórzu. Idealnie było z niej widać całe miasteczko, nic więc dziwnego, że szpieg mógł coś wypatrzyć. Tylko co to było, skoro mogło ukryć się przed mocą Jona?

– Witaj, panie. – Skłonił się przed nim łysiejący mężczyzna o pustym spojrzeniu. Jon mimowolnie cofnął się o krok, czując tak aurę, jak i okropny smród starca, który pewnie od dawna się nie mył. Penelopa nigdy nie dbała o swoje zabawki – pomyślał zdegustowany.

– Są tu?

– Tak, w tamtym szarym domku z dziurą w dachu.

– Z dziurą?

– Dziura jest nad werandą – wyjaśnił wciąż tym samym suchym głosem, równie pustym co jego oczy. Magia Penelopy może i była potężna, ale odrażająca. Chyba nigdy się nie przyzwyczai do tego, co robiła z upatrzonymi ludźmi…

– Penelopa słucha? – spytał rzeczowo, żeby czym prędzej uwolnić się od towarzystwa tej pustej kukły.

– Cały czas…

– Mogę z nią porozmawiać?

– To bardzo wyczerpujące zaklęcie, Jonie – zwrócił się do niego głosem znacznie miększym, ale równie lodowatym co wcześniej – głosem Penelopy.

– Nikogo tu nie czuję, Penelopo. Jesteś pewna, że on nie kłamie? – Wskazał brodą wychudzonego mężczyznę.

– Nie skłamałby, choćby i chciał.

– Odległość jest ogromna, może mieć jakieś resztki woli…

– Prawda, odległość jest ogromna a zaklęcie wyczerpujące, dlatego to ostatni, jakiego mam… Przenieśliśmy się też głównie z tego powodu, że jestem wyczerpana. Będę musiała odpocząć, więc przez jakiś czas wstrzymamy się od działań… Nie spodziewałam się, że ta sprawa potrwa tak długo – powiedziała z cieniem niezadowolenia. Jon jednak nie zareagował na tę zaczepkę. Wiedział, że on zrobił wszystko, co do niego należało, to Penelopa i jej ludzie nie dostarczyli mu wszystkich potrzebnych informacji. – Nie czujesz tam nikogo? – upewniła się.

– Nie. Ale jeśli tam są, to ich znajdę.

– Nie wątpię w to. – Nie wydawała się jednak być przekonana.

– Wskazał mi dom, więc to tylko kwestia czasu.

– Zajmij się i nim. Skoro wskazał ci miejsce, to nie będzie dłużej potrzebny.

Jon kiwnął głową. Stojący przed nim mężczyzna zamrugał dwa razy i zwiesił głowę, oddychając ciężko. Służenie za pojemnik na cząstkę świadomości Penelopy musiało być czymś nie do pozazdroszczenia. Jon nawet nie chciał sobie wyobrażać, co ten człowiek musiał czuć. Zwykle nie było mu szkoda ludzi, ale tym pod mocą Penelopy zawsze współczuł…

– Są teraz w domu?

– Wychodzą tylko po wschodzie słońca i zaraz po sjeście – powiedział z tym samym spokojem co wcześniej, ale nadal głośno dyszał.

Jon patrzył na niego ze spokojem. Wiedział, że na chwilę przed śmiercią mężczyzna odzyska świadomość. Gdy więc oddech człowieka uspokoił się, Jon podciął mu gardło. Zamglone, czarne oczy odzyskały blask i z wdzięcznością spojrzały na Jona. Mężczyzna bezgłośnie opadł na ziemię z uśmiechem na twarzy – jego koszmar pod mocą Penelopy się skończył. Mógł pójść dalej.

– Dom z dziurą w dachu… – szepnął do siebie Jon i wytarł ostrze swojego krótkiego miecza.

 

Uratowany chłopiec - 00

 

FRAGMENT 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | OSTATNI | UWAGI MARGINALNE

Reklamy