Tagi

, , , ,

Uratowany chłopiec

[Bloodline]

Bartoszowi

Uratowany chłopiec - 00

 

FRAGMENT TRZECI

Nie ukrywał się, nie czekał, nie zastawił pułapki. Chciał to mieć jak najszybciej za sobą, by móc cieszyć się wolnością! Skoro Penelopa musiała zregenerować siły, to nieprędko znowu zostanie wezwany. Wystarczyło zakończyć tę sprawę i wysłać wiadomość, że wszystko posprzątane.

Wszedł do wskazanego domu pewnym krokiem, chociaż fakt, że nie wyczuwał w nim żadnej obecności, był niepokojący. Słabe światło księżyca oświetlało wnętrze zaniedbanego domu, a deski skrzypiały upiornie. Zajrzał do kuchni, do schowka na miotły, nawet do łazienki, a zastał ich w pokoju. Oni też się nie ukrywali, wyglądali wręcz, jakby go oczekiwali. Chłopiec o ogromnych ciemnych oczach i zapadniętych policzkach pochylał się nad starą kobietą, której oddech był ciężki, niespokojny. Jon oparł rękę na rękojeści miecza, ale w jego głowie nie pojawiło się nic! Wszystkie myśli uleciały, wszystkie plany czy zamiary, jeśli w ogóle je miał, rozwiały się, gdy spojrzał starej w oczy.

Kobieta odprawiła chłopca machnięciem ręki. Dzieciak wstał i odszedł, powłócząc nogami.

– Jednak wróciłeś – wychrypiała. Jon nawet nie drgnął. Przez chwilę, dosłownie ułamek sekundy, pomyślał, że być może stara jest czarownicą… Albo wiedźmą? Ale ta zaśmiała się słabo, jakby usłyszała jego myśli. – Dobrze… Bardzo dobrze… Na mnie już czas. Zajmij się moim wnuczkiem – powiedziała, wpatrując się w coś, co tylko ona mogła zobaczyć.

– Ja? – spytał, marszcząc brwi.

– Ty! Właśnie ty! Musisz się nim zająć! To sierota. Jego rodzice zginęli, gdy był malutki… Niedawno przeszedł Rytuał i stracił swoje moce. Nie będzie dla ciebie zagrożeniem.

– Nie byłby nawet z mocami – powiedział w końcu Jon i poczuł, jak całe napięcie, którego wcale nie był świadom, znika. Usiadł przy łóżku starej i położył swój miecz na jej delikatnie unoszącej się i opadającej klatce piersiowej. – Nie spytam, czemu uważasz, że zajmę się tym szczenięciem. Bardziej mnie interesuje, czemu w ogóle o to prosisz.

– Zajmiesz się, nie będziesz miał wyjścia. Istnieje magia znacznie potężniejsza niż ta, do której się uciekacie, i dlatego zajmiesz się chłopcem. Powierzam ci go, bo nie ma nikogo innego, zabiłeś wszystkich.

– Chcesz się z nim pożegnać?

– Już to zrobiłam. – Stara spojrzała mu prosto w oczy i wyciągnęła w jego kierunku suchą rękę. Gdy z wyrazem nienawiści w oczach dotknęła trzema palcami jego czoła, Jon, jakby w obronie, złapał miecz i odciął jej tę suchą łapę. Nim stara zawyła z bólu, wbił ostrze miecza w jej gardło. Nienawiść ustąpiła miejsca spokojowi i gdy oczy powoli traciły swój blask, krztusząc się własną krwią, stara próbowała powiedzieć coś jeszcze, ale było już za późno. Umarła.

Jon wstał i z niesmakiem spojrzał na staruchę. Powierzać dziecko wrogowi? Kim trzeba być, by zrobić coś takiego?

Chłopiec siedział w kuchni. Zasnął z głową na blacie stołu. Jon podszedł do niego… Chyba z zamiarem zabicia… Ale zamiast tego schował miecz, wziął chłopca na ręce i wyszedł z domu.

Uratowany chłopiec - 03

Nie rozumiejąc tego, co robi, opuścił miasto i szedł z chłopcem przez całą noc, aż trafili na jakąś opuszczoną farmę…

– Opuszczona, co? – powiedział z goryczą, doskonale wiedząc, czemu nikt już tu nie mieszkał. Wojna domowa dlatego była dobrą przykrywką dla ich działań, że trup ścielił się gęsto.

Chłopiec spał twardo niemalże do południa, a Jon starał się przekonać samego siebie, że nie zabił szczeniaka tylko dlatego, że zabijanie bezbronnego jest złe. Tylko że do tej pory dzieci i starców starał się zabijać we śnie, by nie cierpieli, by nie wiedzieli, co się stało.

– Cholerna starucha! – zaklął, ale w tej samej chwili uświadomił sobie, że jakaś potężna magia złączyła jego życie z życiem chłopca już w chwili, gdy wrócił do tego miasteczka. Zdał też sobie sprawę, że nawet gdyby tak się nie stało, to nie mógłby zabić dzieciaka… – Coś cię chroni, smarkaczu – powiedział, głaszcząc go po brudnych czarnych włosach. – Coś, z czym jeszcze nigdy się nie spotkałem.

Gdy chłopiec się obudził, nie wyglądał na zaskoczonego. W milczeniu zjadł to, co Jonowi udało się odnaleźć w zaniedbanym ogródku, i bez słowa poszedł za swoim nowym opiekunem. Gdy w końcu Jon się do niego odezwał, chłopiec spuścił smutno głowę, bo nie mógł odpowiedzieć na jego pytanie.

– Nana mówiła na mnie „chłopcze”.

Jon patrzył na dzieciaka z coraz większym zdziwieniem.

– „Chłopcze”? Zgoda. W moim języku będzie to brzmiało „agori”, więc tak będę cię nazywał.

Chłopiec skinął tylko głową i szedł za nim dalej. Po chwili, nieśmiało złapał go za rękę, ale głowę nadal miał spuszczoną.

Jon nie mógł pozbyć się przeświadczenia, że to wszystko skończy się bardzo źle… I to dla nich obu. Ale czuł, że coś potężnego, jakaś magia otaczająca i jego, i chłopca każe mu go chronić za wszelką cenę.

– Chronić za wszelką cenę wilkołaka… – szepnął, zapominając, że przecież nie jest sam.

– To jest bardzo dziwne – odezwał się niespodziewanie chłopiec.

– Co jest dziwne?

– Widzieliśmy z naną, jak ich wszystkich zabijałeś. Myśleliśmy, że po nas też przyjdziesz, ale odszedłeś… Bardzo się wtedy bałem. Ale jak wróciłeś, to już przestałem się bać. Nana powiedziała, że to dlatego… że ja po prostu wiem, że się mną zaopiekujesz! Powiedziała, że dlatego nas wtedy nie zabiłeś.

– Nie zabiłem was, bo nie wiedziałem, że tam jesteście – powiedział z okrutną szczerością, ale chłopiec tylko przytaknął kiwnięciem głowy.

– Też tak powiedziałem. Ale nana tylko się do mnie uśmiechnęła, a potem przyszedłeś. I wiesz co?

– Co?

– Ja wtedy zrozumiałem, że ktoś taki jak ty nigdy nie mógłby mnie zabić.

Jon zawahał się przed postawieniem następnego kroku. Szczeniak miał rację. Żaden wampir nie będzie w stanie podnieść ręki na tego małego, pozbawionego mocy wilkołaka. Było to jasne dla nich obu, tak samo jak to, że Jon musi chronić chłopca i że dzieciak ufa mu bezgranicznie. Wszystkie te rzeczy były tak oczywiste, bo utkane zostały z magii! Magii tak potężnej, że jej działanie było widoczne dla nich dwóch, a niemożliwe do dostrzeżenia przez całą resztę świata!

 

Uratowany chłopiec - 00

 

FRAGMENT 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | OSTATNI | UWAGI MARGINALNE

Reklamy