Tagi

, , , , , , , ,

Nauczka

[Bloodline]

Fanom Sukkubów

Nauczka - 00

 

FRAGMENT TRZECI

Udawał, że idzie spać, ale tak naprawdę zamierzał się znowu wymknąć. Szlaban – też mi coś. Ile razy będzie miał szesnaście lat? Spojrzał na telefon, którego musiał używać, nim dorobi na nowy. Trochę słaby, ale gdyby nie on, wiadomość od Mel nie dotarłaby do niego. I teraz faktycznie leżałby w łóżeczku, zamiast wymykać się na halloweenową imprezę. Ale nie będzie przecież brał takiego przeżytku ze sobą!

Rzucił go na łóżko i cichuteńko wymknął się przez okno. Wciąż obserwując dom, przekradł się w cieniu żywopłotu, nim puścił się pędem w dół ulicy. Mel na niego czekała. Nie rozumiał, co tak go do niej ciągnęło, w końcu prawie wcale nie gadali. Podejrzewał, że to przez ten dziwny sen, który miał, gdy ktoś go ogłuszył.

Zatrzymał się. Sen… Jak przez mgłę pamiętał, że oprócz tych fajnych fragmentów, było coś jeszcze. Czy powinien w ogóle tam iść? A co, jeśli znowu ktoś go napadnie?

Coś odwróciło jego uwagę od tych myśli. Rozejrzał się czujnie, sprawdzając, czy czasem ktoś za nim nie idzie, albo czy go nie woła. Może rodzice?

Ale jedyną osobą, jaką zobaczył, była znikająca za rogiem dziewczyna, która skojarzyła mu się z Clary… Z Clary, której nie widział przez cały tydzień. Ani razu.

Pobiegł za nią.

***

Clary zdała sobie sprawę z tego, gdzie jest, dopiero wtedy, gdy znalazła się na miejscu. Stary, opuszczony dom, taki jaki znajdzie się w każdej okolicy, teraz prawie pękał w szwach od głośnej muzyki i nadmiaru ludzi. Co ona tu właściwie robiła? Kto ją zaprosił?

Patrzyła na wpół przytomnie na swoje ręce, nogi… Miała na sobie ten sam strój, w jakim towarzyszyła młodszej siostrze w trakcie rundy po sąsiadach.

– Hej, króliczku, może skoczymy do jakiejś norki? – usłyszała zaczepne wołanie.

Spojrzała na nich spod półprzymkniętych powiek, odrzuciła włosy na ramię i odwróciła się, nie zaszczycając ani jednym słowem. Nie musiała patrzeć, by wiedzieć, że przygwoździła ich tym jednym spojrzeniem i że jeszcze długo będą o niej myśleć. Miała w sobie coś takiego, że oni po prostu lgnęli do niej.

Pewna siebie weszła wprost w tę szaloną imprezę i już miała się rzucić w wir tańca, gdy poczuła czyjąś dłoń na ramieniu.

– Clary?

– Sam?

Pewność siebie zniknęła niczym za sprawą magii, jak zawsze, gdy go widziała. Jednak teraz, zamiast nieśmiałej serdeczności poczuła paniczny strach. Przed oczami znowu miała te dziwne senne obrazy, gdy Sam siedział na ziemi ze związanymi rękoma, a jakaś dziewczyna… Ona… A on był zachwycony! Chociaż ktoś ich właśnie porwał i zaciągnął do jakiejś piwnicy.

Wiedziała, że to był tylko sen. Musiał, bo nie chciała pamiętać tego, co było później… Ale na widok Sama przypomniała sobie wszystko, przed czym broniła się przez cały tydzień. Moment, gdy tamten jasnowłosy chłopak podszedł do niej, gdy sięgnął dłonią pod jej spódniczkę… To nie mogło być przyjemne, przecież go nawet nie znała. A jednak było. Aż za bardzo! W końcu zaczął ją całować tak delikatnie, jakby się z nią bawił, a potem coraz śmielej. I nagle wpił się w jej szyję, jakby chciał jej przegryźć gardło. Wtedy zaczęła płakać. Wtedy sen się skończył. Bo to był sen!

– Co tu robisz?

– Bawię się – powiedziała cicho i ruszyła, by zgubić go w tłumie.

– Ej, nie tak ostro – usłyszała głos tuż nad swoim uchem.

– Przepraszam – bąknęła niewyraźnie do chłopaka, na którego wpadła.

– Ależ żaden problem. – Poczuła, jak ten otacza ją ramionami. Uniosła głowę, gotowa powiedzieć mu, co o tym myśli, ale słowa zamarły jej na ustach. Patrzyła na chłopaka ze swojego snu.

***

Sam próbował wypatrzyć Clary w tym tłumie. Nie widział jej od tamtej nocy w zaułku. W zasadzie nawet mu nie przyszło do głowy, że coś może być nie tak. Całkiem przyjemnie mu się żyło, gdy nie wpadał na nią co krok. Ale teraz było mu głupio… Szczególnie gdy znowu zobaczył ten strach w jej oczach. Powinien z nią porozmawiać. Tylko gdzie ona zniknęła?

– Ach! Tu jesteś! – usłyszał radosne szczebiotanie i gdy się odwrócił, zobaczył Mel. A obok niej dziewczynę tak do niej podobną, że musiała być jej siostrą.

Nauczka - 03

– To jest Sue – przedstawiła go szybko. – Super, że przyszedłeś. Czekałyśmy już tylko na ciebie!

– Czekałyście? Coś planujecie?

Ale nie usłyszał odpowiedzi, bo Mel pociągnęła go na parkiet, podczas gdy Sue przyglądała im się z tajemniczym uśmiechem na twarzy.

– Jak ci się podobają nasze stroje?

– Świetne – przyznał bez zastanowienia. – Wampirzyce?

– I to bliźniaczki! – zaśmiała się, błyskając długimi kłami, i spojrzała na niego przeciągle.

– Nie jesteście jakoś bardzo podobne…

– Gdybyśmy się uczesały tak samo, to byśmy były identyczne – zapewniła go i ze śmiechem zebrała kręcone, czarne włosy w dwie gęste kitki takie, jak u Sue. – Widzisz?

– Faktycznie… – powiedział zdziwiony. Wcześniej miał wrażenie, że Sue ma bardziej pociągłą twarz i większe oczy jakiegoś jasnego koloru. Ale teraz nie rozróżniłby ich…

– Faceci nie potrafią patrzeć – powiedziała, rzucając mu kolejne przeciągłe spojrzenie spod półprzymkniętych powiek i przeczesując palcami gęste, czarne sploty. Muzyka jakby przycichła, a świat spowolnił, gdy tak patrzyła na niego tymi ciemnymi oczami…

– Coś mówiłaś? – spytał nieprzytomnym głosem.

Ale Mel tylko się zaśmiała, oczy jej zmatowiały, a świat zawirował, jakby Sam znajdował się na rolercosterze.

– Mówiłam tylko – powiedziała, stojąc tuż przy nim, wodząc palcami po jego brzuchu i musnąwszy językiem wargi. – Mówiłam tylko, że na dole są wolne pomieszczenia…

 

Nauczka - 00

 

FRAGMENT PIERWSZY| 2 | 3 | OSTATNI

Reklamy