Tagi

, , , , , ,

Tajemnica kalendarza

[Świat Wiedźmy]

Tajemnica kalendarza - 00

 

FRAGMENT TRZECI

Osiem Muz rozdawało wszystkim przybyłym drobne kolorowe kwiaty różnych odmian bluszczu. Magiczna pieść wydobywała się z ust wszystkich zebranych. Nuciły ją ptaki i żaby, ryczały ogry, mruczały gardłowo trolle, skrzeczały gryfy. Ale kakofonia ta nie była nie do zniesienia. Boginie nigdy by na to nie pozwoliły w tak uroczystym dniu. Wszystkie te głosy tworzyły jakąś harmonijną całość, ku uciesze wykonawców.

Dziewiąta Muza pogładziła po głowie małego trolla, który jak zahipnotyzowany stał, opierając dłoń na szarym kamieniu kalendarza. Norgark otrząsnął się z tego dziwnego stanu, gdy świadomość magicznego Bluszczu zlała się z jego własną. Jakże się cieszył, że nie był zwyczajnym, niezbyt bystrym trollem. Nawet teraz, gdy znowu był sobą, rozumiał, co się właśnie działo. Zawsze rozumiał więcej niż inni. Teraz wiedział, że był to jego magiczny talent, dzięki któremu to właśnie on, Norgark z Podziemnego Labiryntu, mały, śmieszny troll, zostanie jednym z Druidów, jednym z najznamienitszych magów na całym Świecie.

Nie do końca wiedział jeszcze z czym się to będzie wiązało, ale ponownie poczuł swędzenie stóp. Och, tak wiele się nauczy! Tak wiele będzie mógł przekazać swojej rodzinie.

– Już czas – powiedziała Bogini.

Norgark, wywaliwszy jęzor na wierzch z radości, wdrapał się na kamienny ołtarz, który Muzy przekształciły w kalendarz. Pod stopami widział dziwne wzory, które nazywały ważne wydarzenia z przeszłości. Nie umiał jeszcze zrozumieć ukrytego za nimi znaczenia, ale wiedział, że kiedyś nauczą go także czytać. Jego, zwykłego trolla!

– Ja, Norgark – zaintonował w rytmie śpiewanej przez wszystkich melodii, wiedząc doskonale, co ma dalej zrobić, co powiedzieć. – Ja Norgark powierzam siebie… – Zawahał się, gdyż nie rozumiał tego słowa. A jednak wiedział, że jest ono odpowiednie. Było, gdy był Bluszczem. – Powierzam siebie Muzom – powiedział z mocą, przekrzykując pieśń i uśmiechając się tak, jak to tylko trolle potrafią.

– To Norgark! Patrzcie! – krzyknął Samano do swoich towarzyszy.

Krzyczeli wszyscy, widząc, że za zgodą Muz przemawia zwykły troll. Ale nikt nie śmiał tego podważać, nie w obecności Bogiń. Dziwili się, wskazywali palcami, ale także na ich twarzach pojawiły się radosne uśmiechy. W Rezerwacie nie było miejsca na wrogość, zazdrość, złość. Tutaj panowała wieczna harmonia.

Trollik sięgnął po leżące przed nim przedmioty: kamienny nóż i okrągły kamień, który otoczony był świetlną szarą aureolą, jakby świecił własnym światłem. Wszyscy w skupieniu patrzyli, jak Norgark z trudem nacina grubą skórę dłoni – nawet nie poczuł bólu, gdy ciemnobrązowa krew zabrudziła magiczny kamień – i z rozmachem wbija świecący w jego dłoni przedmiot dokładnie w chwili, gdy obserwujące go Muzy skinęły głowami.

Patrzył, jak kamień, zamiast się rozprysnąć, przechodzi gładko przez szarą powierzchnię kalendarza, a potem turla się, jakby przecinał wodę, a nie litą skałę. Za kamieniem popłynęła jego krew, formując się w nieznane mu znaki – opis tego dnia. A od kalendarza znowu popłynął do niego strumień świadomości Bluszczu. Teraz wiedział, że bycie Druidem, to właśnie dostęp do pamięci tej magicznej rośliny, dostęp do przeszłości i przyszłości, do wszystkich ścieżek Czasu. Ale musiał jeszcze trochę urosnąć, jeszcze wiele się nauczyć. Jeszcze nie nadszedł czas, by mógł poznać te wszystkie zdarzenia, które były i które będą…

Bluszcz pokazał mu za to wydarzenia, które właśnie rozgrywały się na drugim końcu Świata, daleko na Ogień-Wodę od nich, hen za ogromną Wyspą Ognia, w miejscu zapomnianym już chyba przez wszystkich… Spojrzał oczami maleńkiego stworzonka, za kimś, kto zniknął w dziwnym przejściu…

– Przeszedł – powiedział cicho, nie do końca mogąc zrozumieć, kim jest ten ktoś, kogo plecy widział. Nawet ze świadomością Bluszczu było to wciąż poza możliwościami jego dziesięcioletniego umysłu. Ale wiedział, dokąd prowadziło przejście. On-Norgark całym sobą czuł potężną moc, jaka wraz z tym kimś znalazła się poza granicą tego Świata. On‑Bluszcz orzekł tryumfalnie: – On wyruszył do Piekła! Świętujcie czasy równowagi! Świętujcie początek piątej Ery w dziejach Świata. Świętujcie początek Ery Przeznaczenia!

Niewiele rozumiejąc poza słowami „świętujcie”, zgromadzone w cieniu starych eukaliptusów stworzenia zaczęły wiwatować. Fala euforii ogarnęła wszystkich. Cyklopy tuliły gryfy; ogry zostały wyściskane przez cały tłum małych wróżek, a do ich kudłatych uszu tuliły się kolorowe ptaszki; leśne elfy skakały radośnie wraz z bandą goblinów; trolle poklepywały po ramionach ludzi. Nie było miejsca na wrogość pod gałęziami majestatycznych eukaliptusów z Rezerwatu.

Tajemnica kalendarza - 03

Norgark znowu był sobą i z taką samą euforią jak inni podskakiwał, wciąż stojąc na płycie kalendarza. Nawet nie zauważył, gdy dziewięć Muz stanęło obok niego. Każda z nich miała promienną skórę o pięknej, jasnej barwie, a ich oczy błyszczały, niczym utkane z diamentowego pyłu. Patrząc w nie, Norgark miał wrażenie, że widzi jednocześnie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Jak mógł nie dostrzec wcześniej tego, że były Boginiami. Tak bardzo różniły się od śmiertelników…

– Wspaniale się spisałeś, młody Druidzie.

– Druidzie? Już jestem Druidem? – spytał z niedowierzaniem, czując znowu łaskotanie z tyłu głowy. – Myślałem, że jeszcze wiele lat…

– Wiele lat nauki przed tobą, ale Druidem jesteś już teraz.

Jedna z Bogiń ujęła jego dłoń, pokazując mu ranę, która była jego ofiarą dla Bluszczu.

– Będziesz jednym z najznamienitszych Druidów w historii, Norgarku z Podziemnego Labiryntu – powiedziała ze szczerym uśmiechem i zaledwie mrugnął, a wszystkie Boginie rozwiały się, niczym chmury pod naciskiem wiatru.

Norgark rozejrzał się po tłumie, który do następnego ranka miał świętować wokół wielkiego kalendarza. Pośród zgromadzonych dostrzegł innych Druidów, którzy przywitali go w swojej siedzibie skinieniem głowy. Był jednym z nich. Spojrzał na swoją dłoń, która już zawsze będzie nosiła ślad tego wydarzenia, i uśmiechnął się radośnie. Jest Druidem. Znalazł swoje miejsce i nie było ono daleko od domu. Tak wiele przed nim. Tak cudowna przyszłość go czeka. Będzie wspaniałym Druidem. On, mały troll z Podziemnego Labiryntu.

Ojciec mi nigdy nie uwierzy! – pomyślał z radością.

 

Tajemnica kalendarza - 00

 

FRAGMENT PIERWSZY | 2 | OSTATNI

Reklamy