Tagi

, , , , , , ,

Kryształowe wrota

[Utopia]

Kryształowe wrota - 00

 

FRAGMENT CZWARTY

Dargel oglądał z uwagą dziwny spiralny kryształ. Wyczuwał ukrytą w nim magię, ale nie była ona dla niego. Magia Murdów była zupełnie inna i kryształy Elfów były dla nich jedynie interesującymi błyskotkami. Wiedział już, że Tamanthel ma moc przemieszczania się. Czy może mógłby ją poprosić…

– Czy wszystko w porządku? – spytała, przyglądając mu się z uwagą. Dargel oddał jej kryształ i przez chwilę bił się z myślami.

– Mój brat dzisiaj wraca. Wyruszył poinformować waszego ambasadora o twojej obecności – wyjaśnił natychmiast. – Ale…

– Co takiego?

– Chciałbym opuścić miasto jak najszybciej.

– Nie lubisz swojego brata? – zdziwiła się Tamanthel i skupiła swoją uwagę na krysztale, którego blask był jakiś inny.

Dargel pokręcił głową.

– Zawsze byliśmy blisko. Ale teraz źle się czuję w jego towarzystwie. W ich towarzystwie – dodał, jakby to miało cokolwiek tłumaczyć. W końcu jednak się poddał. Tamanthel nie była Murdyjką, musiał powiedzieć całą prawdę. Spojrzał w jej jasne oczy, które przestały studiować kryształ, a teraz lśniły, jakby odkryły w nim odpowiedź na wszystkie pytania. Ale dziewczyna milczała, czekając, aż Dargel w końcu powie to, co tak bardzo go męczyło. Na kopule, obok seledynowego wiru zaczął pojawiać się dziwny, fioletowy kształt. – Serg jest moim bratem bliźniakiem. Murdowie przejmują nawzajem swoje emocje… A bliźniacy są nawet mocniej związani. A dziewczyna, do której coś czułem, wybrała jego.

Fioletowy kształt na kopule zaczął przechodzić w czerwień. Tamanthel nie musiała znać tych skomplikowanych kodów kolorystycznych, by wiedzieć, co czuje Dargel, wszystko odmalowało się na jego twarzy.

– U nas bliźniacze rodzeństwo ma największą moc. Są pewnego rodzaju wybrańcami… To ciekawe, że dla ciebie to taka… niedogodność – powiedziała z wahaniem.

– Niedogodność – przytaknął jej chłopak. – Dlatego chciałbym opuścić miasto. Nie mam pojęcia, co się stanie, jeśli będziemy wciąż w tym samym domu. Nie jedna wojna domowa zdziesiątkowała naszą krainę tylko dlatego, że mały spór wywołał negatywne uczucia, które potem przejęli wszyscy znajdujący się w pobliżu. Nie chcę narażać moich bliskich tylko dlatego, że nie potrafię opanować emocji – powiedział tak prostolinijnie, jak to potrafił tylko ktoś nienawykły do kłamstwa.

Tamanthel patrzyła na niego chwilę. W końcu się uśmiechnęła i wyciągnęła w jego kierunku rękę, na której nadgarstku zwisał kryształ.

– Chodź – powiedziała krótko.

Dargel nie wahał się nawet przez chwilę. Złapał ją za rękę i nagle zobaczył, jak tuż przed nimi pojawiają się kryształowe wrota. To właśnie możliwość ich uformowania Tamanthel dostrzegła w odzyskanym krysztale.

– Dokąd one prowadzą?

– Nie wiem… – przyznała, ale w jej głosie nie było ani odrobiny strachu. Przekroczyli próg i znaleźli się w pięknym lesie, nad którym nie było żadnej kopuły. Nawet nie podejrzewali, że po prawie dwóch tygodniach w drodze Serg wracał z bardzo niepokojącymi wiadomościami od elfickiego ambasadora…

 

Kryształowe wrota - 00

 

FRAGMENT PIERWSZY | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | OSTATNI

Reklamy