Tagi

, , , , , , ,

Kryształowe wrota

[Utopia]

Kryształowe wrota - 00

 

FRAGMENT SIÓDMY

Ambasador pobladł, zdając sobie sprawę z tego, co to oznacza. Królowa Solerth była od ponad dwóch tygodni uwięziona w Podziemiu. Musiała być wyczerpana, możliwe, że bliska śmierci. A nie było w tej chwili nikogo, kto mógłby przejąć tron… To była katastrofalna sytuacja dla ich Królestwa. Jeśli ktokolwiek się o tym dowie, będzie groziła im wojna! Pakty stają się niczym w obliczu bezkrólewia.

– Muszę się natychmiast tam dostać – powiedziała z przestrachem Tamanthel.

– Twoje wrota – podsunął jej Dargel, nie rozumiejąc do końca, co takiego znaczy obecność królowej w Podziemiu. Było ogólnie wiadomym, że Królestwo Elfów zawsze ma dwóch władców, ale w ścisłej tajemnicy trzymano powód, dla którego zdecydowano się na taki stan rzeczy.

Tamanthel spuściła głowę.

– Jest w nich za mało mocy, by dostać się do Podziemia, a moja własna nie wystarczy… Teraz, gdy mam kryształ, nie zdołam użyć wystarczająco wiele, by je obudzić i przenieść się do Starego Królestwa.

– Myślałem, że jest w nich wystarczająco dużo mocy na podróż dla jednej osoby… – Dla jednej. Jeszcze godzinę temu miał nadzieję, że jakiś czas będą podróżować razem z Tamanthel. Teraz okazuje się, że ten jeden dzień w Druixie, to cały czas, jaki razem spędzą. Poczuł smutek… Chciał, by było to jakieś inne uczucie, ale był Murdem. Nie potrafił się oszukiwać. Nie wiedzieć kiedy przelał swoje uczucia z Kantali na Tamanthel… Na dziewczynę, której myśli nigdy nie znał i która, jak każdy Elf, nie poddawała się uczuciom.

Znalazł się w najgorszej z możliwych sytuacji. Wiedział, że znowu jest skazany na odrzucenie, ale nie mając dostępu do jej myśli, będzie się oszukiwał do ostatniej chwili…

– Spróbujmy – powiedział cicho.

Tamanthel spojrzała najpierw na niego, potem na ambasadora. W końcu skinęła głową.

– Jeśli nam się nie uda, to wrócę. Dasz mi najszybszego konia, jakiego masz. Wrota w zamku wymagają mniejszej dawki energii, może uda mi się je otworzyć.

– Droga zajmuje kilka dni… – zawołał za nią ambasador, ale Tamanthel i Dargel już zdążyli opuścić jego pokój. Jeżeli będzie musiała, zużyje resztkę sił, by dostać się do Solerth.

Wrota, które poprzedniego dnia pojawiły się w środku lasu, wydawały się czekać na nich w uśpieniu. Tamanthel nie musiała wcale ich dotykać, by wiedzieć, że się nie otworzą. Potrzebowały znacznie więcej magii, niż dziewczyna mogła im dać.

– Co mam zrobić? – spytała ze łzami w oczach, po raz pierwszy czując, jak smutek przejmuje nad nią kontrolę. Była Elfem, a mimo to z jej oczu zaczęły spływać łzy bezsilności.

Dargel przyglądał się jej, ale jego uwagę odwracała pieść drzew. Znał ją. Znowu rzucały na nich czas snu. Czemu?

Tamanthel schowała twarz w dłoniach, ale jej płacz stawał się coraz cichszy, gdy czar drzew spowił ją niczym przędzą i uśpił tak, jak jej moc uśpiła wszystkie kryształowe wrota w całej Utopii.

– Chcesz jej pomóc?

Odwrócił się i znowu zobaczył bladą kobietę o białych włosach i złocistych oczach.

Skinął tylko głową, nie rozumiejąc, czemu jego podświadomość chce, by się przyznał do tego, że mu zależy na tej elfickiej dziewczynie… Że odkąd ją uratował jego myśli ciągle za nią podążają…

Białowłosa uśmiechnęła się i rozpłynęła w powietrzu. Dargel spojrzał na uśpioną Tamanthel. Na jej bladych, piegowatych policzkach wciąż świeże łzy błyszczały w słonecznym świetle. Pochylił się, by ją obudzić, ale zupełnie nie wiedział, jak ma jej pomóc…

I wtedy, gdy Tamanthel spojrzała na niego nieprzytomnymi oczami, zerwał się gwałtowny wiatr i ogromny cień przesłonił niebo. Spojrzeli w górę, prosto w ogromne złote oczy.

– Smok… – zdołała jedynie wykrztusić przerażona Tamanthel na widok Nieśmiertelnego.

Dargel jednak patrzył w złociste oczy Smoka bez strachu. Nagle wszystko zrozumiał. Bez słowa porwał Tamanthel w ramiona i pozwolił, by smok otoczył go olbrzymią szponiastą łapą. Kobieta ze snu nie była jego głosem wewnętrznym. To była sama Lazdia, opiekunka Murdów, Nieśmiertelna, której słuchało pięć Smoków. To musiał być jeden z nich.

Gdy tylko olbrzymie szpony z największą delikatnością otoczyły tę dwójkę, Dargel jako pierwszy śmiertelny od setek lat usłyszał myśli Smoka, tak jak zawsze słyszał myśli Murdów:

– Zabiorę was tam…

 

Kryształowe wrota - 00

 

FRAGMENT PIERWSZY | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | OSTATNI

Reklamy