Tagi

, , , , ,

Czar

[Świat Wiedźmy]

Czar - 00

 

FRAGMENT DWUNASTY

Ich oczom ukazała się ogromna budowla na planie koła, zwieńczona kryształową kopułą, po której igrały słoneczne promienie. Zamarli w pół kroku, dostrzegłszy obejmujące budynek dwa ogromne Smoki o przenikliwych spojrzeniach. Dopiero gdy gra świateł na ich nieruchomych obliczach zdradziła, że nie są to żywe istoty, tylko kamienne dekoracje, dołączyli do królowej, wciąż jednak mając wrażenie, że Smoki przypatrują się im uważnie. Nie wiedzieli, co to za gatunek, bo żadne z nich nigdy nie spotkało się z podobnymi, ale Benikaon wstrzymała oddech, gdy zdała sobie sprawę, że właśnie takie Smoki pozwoliły jej odnaleźć wytchnienie po całej nocy koszmarów.

– Smoki Czasu i Przeznaczenia – powiedziała uprzejmie Void, jakby czytała w ich myślach. – Żyją pod wodą, są bardzo skryte… Ale też bardzo nieliczne. Prawdopodobnie one pierwsze wymrą – powiedziała smutno.

Czar - 12(ilustracja autorki)

– Może ich nie znajdą… – zaczął pocieszająco Sinaug, ale wszyscy troje wiedzieli, że to tylko kwestia czasu.

– Może – przytaknęła bez większej nadziei Void.

Pchnęła maleńką rączką ogromne odrzwia ze słabo już widocznym wizerunkiem kwiatu lotosu i weszli do środka. Świątynia była tak ogromna, że przeciwległa ściana zdawała się rozpływać jakby we mgle. Kolumny wewnątrz pomieszczania tworzyły mniejszy krąg, stojąc na granicy między światłem wpadającym przez kryształową kopułę, a cieniem rzucanym przez mury. Królowa poprowadziła ich na sam środek i spojrzała w górę. Zrobili to samo i ku swemu zdziwieniu ujrzeli tam maleńki kamień, który wyglądał jak miniaturowe Słońce. Wpatrywali się w niego urzeczeni tak wyglądem, jak i magiczną aurą, gdy Void przywitała się z kimś, kto bezszelestnie się do nich zbliżył.

– Witam, królowo – odpowiedział na jej pozdrowienie mistrz tej Świątyni. – Cieszę się, że mogę cię znowu widzieć. Kim są twoi towarzysze?

– To nasi goście…

– O tak, już wszystko widzę. Widzę jak na dłoni – powiedział z tajemniczym uśmiechem, zbliżając się do dużo od siebie wyższych elfów. Mały, przysadzisty człowiek, o jednym granatowym jak nocne Niebo oku, i drugim skrytym pod powieką. Mimo uśmiechu był równie poważny, co sam Król Karp. – Wszystko widzę – powiedział ponownie, otwierając drugie oko, białe jak u elfa używającego swojej mocy.

– Jesteście siebie warci! Aż dziw, że nie jesteście braćmi – mruknęła królowa Void, krzyżując ręce na piersi. – Czemu ich straszysz?! Mój mąż ci kazał?!

– Ależ nie straszę, proszę o wybaczenie, wasza wysokość!. – Białe oko ponownie skryło się pod powieką, a mistrz skłonił głowę przed królową. – Czemu zawdzięczam waszą wizytę?

– Jakbyś nie wiedział – machnęła ręką Void. – Benikaon zastanawia się nad przekazaniem mi swojej mocy. Chciałabym, by poznała wcześniej nasz kraj.

– Zaiste, ich przeznaczeniem jest związać się z Królestwem Karpi.

– Słucham? – spytali obydwoje, patrząc na złośliwie spoglądającego na nich starca. W niczym nie przypominał on Benikaon Mistrza z Wyżyny Węża.

– Nie słuchajcie – powiedział, podchodząc do nich i biorąc ich za ręce. – Patrzcie!

Otworzył swoje mlecznobiałe oko i w tej samej chwili ich oczy także zmieniły barwę. Nagle ujrzeli Świat w zupełnie inny, nowy sposób. Stojąc wciąż w samym środku Świątyni zobaczyli wszystko poza jej murami. Niczym w szalonym, magicznym korowodzie jawiły im się wyspy ze swymi mieszkańcami, lasy w głębi Królestwa Karpi, a zaraz po nich krainy znajdujące się dużo dalej, miejsca z wielu innych krajów tak na tym, jak i innych kontynentach. Chociaż ich uwaga nie mogła się skupić na tych ulotnych szczegółach, to byli pewni, że poznaliby każde ze stworzeń, miejsc i przeznaczeń, których rąbek ujrzeli w tej niezwykłej podróży. I nie było to takie przeznaczenie, o którego istnieniu zwykle myśleli. Była to jakaś magiczna więź, która łączyła różne elementy Świata. Na koniec, tuż przed tym, gdy mistrz puścił ich dłonie, zobaczyli, że podobna więź łączy ich samych. Nie mogli uniknąć spotkania, będąc tak blisko. Ta… magiczna przędza ich do siebie zbliżyła.

Taka sama łączyła też królową Void i Króla Karpia.

Spojrzeli na niebie skonfundowani…

– To oko nie widzi Świata – powiedział Mistrz Więzi, wskazując na białą tęczówkę. – Nie widzi też magii tak, jak wy. Tym okiem dostrzegam pewien specyficzny rodzaj nici tworzących sieć losu. To nie jedyny ich rodzaj, ale te są szczególne. Dostrzegam wyraźnie czerwone pasma magii, łączące poszczególne elementy… Mogę też tworzyć nowe, ale nie wszędzie. Bóg Przeznaczenia przekazał tę moc tylko mi i ograniczył jej działanie w sposób szczególny. Więź między wami jest bardzo silna, ale nadwątlona odległością nie ma tej mocy, co więź między naszymi władcami – skłonił się królowej Void. – Ich więź trwa nieskończenie od wieluset lat i wciąż się wzmacnia. Wasza przez te wieki była traktowana dość brutalnie… Pierwszy raz się spotkaliście.

– Nie… Nie rozumiem – zająknęła się Benikaon.

– Nie żyjemy tak długo… – powiedział Sinaug, mając dziwne wrażenie, że stojący przed nimi człowiek ma błędne poglądy na temat elfów.

– Wy… I nie wy – burknął mistrz, łypiąc na nich ciemnym okiem. – Wasze dusze – stuknął Sinauga pulchnym palcem między żebrami. – Nie chodzi o to życie, chodzi o wszystkie, jakich doświadczyliście. Nigdy wcześniej, w żadnym z poprzednich wcieleń się nie spotkaliście. Wasza więź, choć bardzo mocna, została nadwątlona. Ich… – wskazał na królową, która z wyrazem znużenia na twarzy opierała się o kolumnę. – Ich więź jest silna. Król Karp jest nieśmiertelny, królowa Void odradza się i przybywa do swego królestwa, bez względu na to, jakie ciało otrzymała od losu.

– Zawsze? – Benikaon spojrzała na królową. – Ale skąd wiesz?

– Moja moc – powiedziała, wzruszając ramionami. – Łamię magiczną pieczęć, jaką nakłada na moją pamięć Duch Życia. Robię to od zawsze. Potrafię cofnąć działanie każdej magicznej siły: uroku, klątwy, magicznej mikstury…

Benikaon spojrzała na Sinauga.

– Czyli klątwa tego Smoka…

– Nie jest dla mnie problemem – przytaknęła królowa.

– Czyli wcale nie potrzebujesz mnie tutaj – powiedziała Benikaon i spuściła głowę.

– Nie. Ale chciałabym, żebyś została. Żebyście obydwoje zostali. I żebyście w przyszłości wracali, bo wasze losy są związane z tym miejscem. Pokaż jej, proszę.

Mistrz Więzi ponownie dotknął jej dłoni i Benikaon zobaczyła delikatną niczym pajęcza przędza różową nić, która łączyła ją z Sinaugiem. A gdy jej oczy przyzwyczaiły się do tego magicznego blasku, ujrzała jasną smugę, która oplatała ich dwoje i całą wysepkę zwaną Okiem Karpia. Smuga ta jednak wydała jej się… niepełna. Jakby nie była światłem, czy drobinkami powietrza, a jakimś magicznym kontenerem…

– To, co widzisz, to miejsce, w którym Bóg Przeznaczenia pozwala stworzyć ścieżkę losu – wyrwał ją z zamyślenia głos mistrza. – Ta, nazwijmy ją, pusta więź mówi mi, że w przyszłości jest wam pisane tutaj wrócić. To, co proponuje wam Void, to magia, która będzie was przyzywać do tego miejsca. Widzieliście już wyspy i całe królestwo, wraz ze skrawkiem jego przyszłości.

– Zostańmy – powiedział z jakąś mocą Sinaug. Pośród obrazów, które wcześniej zobaczył dzięki mistrzowi, dostrzegł wiele cierpienia. Nie mógł tego tak zostawić, wiedząc, że kiedyś nadejdzie, wiedząc, że mógłby mu przeciwdziałać. Benikaon nie zobaczyła wtedy tego samego, także mistrz nie wiedział, co ujrzeli. Ale cokolwiek to było, skłoniło ich do pozostania. W końcu nie mieli dokąd wrócić. Przeznaczenie nie bez powodu skierowało ich kroki do tej Świątyni.

Benikaon spojrzała na Sinauga z porozumiewawczym uśmiechem. Potem odwróciła się w stronę Void i, nie mówiąc nawet słowa, delikatnie jak tylko mogła sięgnęła po ukrytego w swoim wnętrzu Smoka.

– Bądź grzeczny – szepnęła do błyszczącej na jej dłoni kuli i mogłaby przysiąc, że zamknięta w tym potężnym zaklęciu metamorfozy świadomość Smoka mruknęła zgodnie w odpowiedzi.

Królowa Void uwięziona w niepozornym ciele goblinki z wdzięcznością przyjęła czar, który rozpromienił jej oblicze. Jej oczy na chwilę stały się oczami Smoka, którym pragnęła się stać, Smoka, który swe życie spędza pod wodą.

 

Czar - 00

 

FRAGMENT PIERWSZY | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | OSTATNI | BONUS

Reklamy